Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez hogan - 01-05-2020, 22:09
Przeanalizuję na mojej podstawie 
Timur... moja ulubiona nieprzymuszona lektura, druga to "Dzieci z Bullerbyn" ale ja wiem co lubiłam w lekturach i dlaczego
innych nie lubiłam. Tu chodzi o format. Ta druga była trochę gruba ale mała i szybko kartki się kończyły
"Zbiór złotych myśli"- tragedia
Coelho- koszmar
Remigiusz- tego nie da się czytać, chyba że ktoś jest w nim zakochany
Niektóre stare cytaty których używał, są fajne ale szkoda, że nie jego, np.: Kiedy życie rzuca Ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody.
Albo:
Do sądu przychodzi się po wyrok, a nie po sprawiedliwość
Ten cytat jest o wiele starszy niż jego książka. Jego książka "Kasacja" wydana została w 2015 roku a cytat znam już
od 2007 roku. Jest to cytat powszechnie używany w sądach.
Ten nie wiem czy jest jego ale mi się podoba: Kiedy walczysz ze świniami, czasem trzeba wejść do koryta
Najbardziej nie lubiłam czytać żadnych esejów, pompejów, mitologiów greckich i rzymskich i celowo tak piszę jakoby
z pogardą.

Timur... moja ulubiona nieprzymuszona lektura, druga to "Dzieci z Bullerbyn" ale ja wiem co lubiłam w lekturach i dlaczego
innych nie lubiłam. Tu chodzi o format. Ta druga była trochę gruba ale mała i szybko kartki się kończyły

"Zbiór złotych myśli"- tragedia
Coelho- koszmar
Remigiusz- tego nie da się czytać, chyba że ktoś jest w nim zakochany

Niektóre stare cytaty których używał, są fajne ale szkoda, że nie jego, np.: Kiedy życie rzuca Ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody.
Albo:
Do sądu przychodzi się po wyrok, a nie po sprawiedliwość
Ten cytat jest o wiele starszy niż jego książka. Jego książka "Kasacja" wydana została w 2015 roku a cytat znam już
od 2007 roku. Jest to cytat powszechnie używany w sądach.
Ten nie wiem czy jest jego ale mi się podoba: Kiedy walczysz ze świniami, czasem trzeba wejść do koryta
Najbardziej nie lubiłam czytać żadnych esejów, pompejów, mitologiów greckich i rzymskich i celowo tak piszę jakoby
z pogardą.
Napisane przez polliter - 01-05-2020, 19:26
Ja z lekturami szkolnymi nigdy nie miałem problemu, choćby dlatego, że nie zdarzyło się, abym jakąś przeczytał na czas. 
Zawsze albo już ją wcześniej przeczytałem albo, podczas omówień na lekcjach, tak mnie zaintrygowała, że przeczytałem ją, gdy już nie musiałem.
Spis lektur w naszych szkołach nie jest niestety najszczęśliwszy i to nie dlatego, że są to jakieś złe książki, broń boże. Po prostu są nieodpowiednie do wieku uczniów. Katowanie nastolatków poezją romantyzmu, "Panem Tadeuszem", "Balladyną", "Giaurem", "Dziadami" jest zbrodnią, to najprostszy sposób, by zniechęcić do czytania i polska szkoła robi to bardzo skutecznie. Ale stan naszej edukacji literackiej to osobny temat.
Najgorsze książki jakie czytałem?
"Timur i jego drużyna" Arkadija Gajdara - prawdziwy koszmarek socrealistyczny, który przez długi czas był lekturą (nikt mnie nie zmuszał, sam przeczytałem, dostałem książkę na urodziny).
Zbiór "złotych myśli" jakiejś nieznanej mi baby (nie pamiętam nazwiska i nie boleję z tego powodu) - zadziwiające, że u dorosłej osoby mogą występować takie pokłady megalomanii i infantylnych rozterek, żeby wydać całą książeczkę ze swoimi wypocinami, które autorka butnie nazwała "maksymami" i "złotymi myślami", k***a, te myśli nie były nawet pozłacane. Coelho to przy niej geniusz.
Właśnie, "Alchemik" Coelho. Tragedia... Myślałem, że to najbardziej infantylny pisarz, którego czytałem, ale wypociny tej baby powyżej pokazały, że można wspiąć się na jeszcze większe wyżyny, więc wybacz Paulo, są jednak jeszcze gorsi od Ciebie, którzy wydają książki.
Kilka książek Remigiusza Mroza, na więcej nie miałem już sił. Nie dało się tego czytać, ale może trafiłem na nieodpowiednie, bo podobno dobrze pisze. Nie zauważyłem...

Zawsze albo już ją wcześniej przeczytałem albo, podczas omówień na lekcjach, tak mnie zaintrygowała, że przeczytałem ją, gdy już nie musiałem.
Spis lektur w naszych szkołach nie jest niestety najszczęśliwszy i to nie dlatego, że są to jakieś złe książki, broń boże. Po prostu są nieodpowiednie do wieku uczniów. Katowanie nastolatków poezją romantyzmu, "Panem Tadeuszem", "Balladyną", "Giaurem", "Dziadami" jest zbrodnią, to najprostszy sposób, by zniechęcić do czytania i polska szkoła robi to bardzo skutecznie. Ale stan naszej edukacji literackiej to osobny temat.
Najgorsze książki jakie czytałem?
"Timur i jego drużyna" Arkadija Gajdara - prawdziwy koszmarek socrealistyczny, który przez długi czas był lekturą (nikt mnie nie zmuszał, sam przeczytałem, dostałem książkę na urodziny).
Zbiór "złotych myśli" jakiejś nieznanej mi baby (nie pamiętam nazwiska i nie boleję z tego powodu) - zadziwiające, że u dorosłej osoby mogą występować takie pokłady megalomanii i infantylnych rozterek, żeby wydać całą książeczkę ze swoimi wypocinami, które autorka butnie nazwała "maksymami" i "złotymi myślami", k***a, te myśli nie były nawet pozłacane. Coelho to przy niej geniusz.
Właśnie, "Alchemik" Coelho. Tragedia... Myślałem, że to najbardziej infantylny pisarz, którego czytałem, ale wypociny tej baby powyżej pokazały, że można wspiąć się na jeszcze większe wyżyny, więc wybacz Paulo, są jednak jeszcze gorsi od Ciebie, którzy wydają książki.
Kilka książek Remigiusza Mroza, na więcej nie miałem już sił. Nie dało się tego czytać, ale może trafiłem na nieodpowiednie, bo podobno dobrze pisze. Nie zauważyłem...
Napisane przez hogan - 14-06-2018, 18:14
Przed szkołą(W wieku 5 lat), czytałam takie książki jak "ABC dobrego wychowania", coś jak encyklopedia
Napisane przez Dev - 14-06-2018, 17:17
W moim przypadku nie było takiej, hmm, presji. Może ze względu na to, iż lektury szkolne miałam przeczytane, zanim był "nakaz" zapoznania się z nimi. I to przynajmniej rok, dwa wcześniej
Napisane przez hogan - 14-06-2018, 14:26
Najgorsze książki to lektury szkolne, przynajmniej ja tak odczułam. Nie lubię czytania czegoś na przymus a tym bardziej, co
mnie interesuje jakiś Janko muzykant czy Quo vadis, itp.?
Książki jakie sama wybieram do czytania, nie są złymi czy najgorszymi książkami, bo to książki naukowe a więc w każdej
znajdę dla siebie jakąś perełkę.
mnie interesuje jakiś Janko muzykant czy Quo vadis, itp.?
Książki jakie sama wybieram do czytania, nie są złymi czy najgorszymi książkami, bo to książki naukowe a więc w każdej
znajdę dla siebie jakąś perełkę.
Napisane przez Dev - 14-06-2018, 12:39
Ludzie dzielą się na tych, którzy kochają Achaję, lub ją szczerze nienawidzą - według NF. Taka mała dygresja :wink:
Mam dwie pozycje na swojej liście, do których za żadne skarby nie wrócę.
"Ferdydurke" Gombrowicza - tyle lat po maturze, a wciąż mi się odbija po niej. Te wszystkie "upupienia" i bełkot prześladuje mnie do dziś.
Drugą pozycją jest "Rycerz Kielichów" Piekary. Może i autor miał fajny pomysł, ale... Zmęczyła mnie ta pozycja. Kusi mnie "Ja, inkwizytor", ale jeżeli będzie napisana podobnym stylem, to chyba dam sobie spokój.
Mam dwie pozycje na swojej liście, do których za żadne skarby nie wrócę.
"Ferdydurke" Gombrowicza - tyle lat po maturze, a wciąż mi się odbija po niej. Te wszystkie "upupienia" i bełkot prześladuje mnie do dziś.
Drugą pozycją jest "Rycerz Kielichów" Piekary. Może i autor miał fajny pomysł, ale... Zmęczyła mnie ta pozycja. Kusi mnie "Ja, inkwizytor", ale jeżeli będzie napisana podobnym stylem, to chyba dam sobie spokój.
Napisane przez bonaparte - 19-11-2017, 20:03
Jakie czytaliście 
Moja najgorsza książka to Achaja. Polskie fantasy. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby to kupić, ale stało się
Zboczona jest trochę, dużo akcji i kompletnie bezsensu.
Oto autentyczny cytat z tej książki :]

A ostatnie sceny tej książki to już szczyt głupoty.

Moja najgorsza książka to Achaja. Polskie fantasy. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby to kupić, ale stało się
Zboczona jest trochę, dużo akcji i kompletnie bezsensu. Oto autentyczny cytat z tej książki :]
- – T… tak… – właśnie miała spytać, czy już ma zacząć krzyczeć kiedy Mistrz, stojąc dokładnie pomiędzy jej rozkraczonymi nogami, wbił pierwszą igiełkę.
– Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! – szarpnęła się, o mało nie zrywając więzów. Tym razem była już bardziej podatna na truciznę niż poprzednio.
– Nie… Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! – wbił drugą igiełkę. – Ja… Nie, ja… Ach… – przypomniała sobie. – Oddajcie port
Yach!!! – krzyknęła czując jak zdziera gardło. – Oddajcie… aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! port w Yach!!! Nie, nie, nie… Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Wystarczy, proszę! Aaaaaaaaaaaaa!!! Oddajcie port w Yach!!! Oddajcie port, ratunku, kurwa, oddajcie ten pieprzony port, psia wasza mać, port oddajcie psy! Nie!!! Aaaaaaaaaaa… nie, nie, nie… Proszę! No proszę!
Oddajcie im ten zasrany port!!! Aaaa… – zaczęła płakać. – Wiecie, co oni ze mną robią?… Oddajcie im port… oddajcie port w…w… no zapomniałam, gdzie…
– W Yach – podpowiedział jeden z uczniów.

A ostatnie sceny tej książki to już szczyt głupoty.
